* Blog autorki książek dla dzieci *
O autorze
Zakładki:
Http://anetanoworyta.com
Http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.nl/2015/08/zosia-i-ksiaze-elfow-aneta-noworyta.html?m=1
Linki
Skopiuj CSS

Kącik dla MAM

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Caldeirada de peixe 

(Portugalska zupa z owocami morza)

Żyjemy w czasach, kiedy w supermarketach i na targach można dostać prawie wszystkie produkty specyficzne dla "kuchni świata". Dlatego dziś wybrałam się na targ w Rotterdamie, by zakupić kilka składników caldeirady de peixe ( zupy rybnej), której przepis przywiozłam z Madery.
Wiem, że Panie lubią w kuchni eksperymentować, a jeśli mieszkacie nad morzem – to sprawia ułatwiona
Zachęcam więc do przyrządzenia poniższego dania, które zaspokoi smak każdego wielbiciela dań rybnych.

Dla 3 osób:

Caldeirada de peixe

200 g białej ryby morskiej
200 g kalmarów ( oczyszczonych i pokrojonych w pierścienie)
200 g muli lub innych małży
200 g krewetek w skorupce
kilka dojrzałych pomidorów ( mogą być z puszki)
2 średnie ziemniaki
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku

natka pietruszki
mała papryczka chili
liść laurowy
szafran
olej z oliwek
sól, cukier i pieprz

Aneta Noworyta

Cebulkę i czosnek posiekać drobno. Ziemniaki obrać i pokroić w małą kostkę. Posiekać natkę pietruszki.W głębszym garnku ( najlepiej o grubym dnie) rozgrzać olej z oliwek. Wrzucić krewetki i przesmażyć lekko tak, by się zaróżowiły z każdej strony, po czym przełożyć do miseczki. Na oleju zeszklić cebulkę, czosnek, pietruszkę oraz ostrą papryczkę. Po jakichś 5 minutach dodać posiekane pomidory bez pestek i skórki, liść laurowy, i dusić przez jakieś 10 minut, żeby sos nabrał gęstości.
W międzyczasie pokroić rybę w kawałki, opłukać kalmary i małże.
W małej ilości wody rozpuścić kilka włosków szafranu i dodać wraz z owocami morza do sosu z pomidorów. Wlać kieliszek białego wina, 20 ml wody, dodać ziemniaki i przykryć pokrywką, ale nieszczelnie. Dusić na małym ogniu przez 20 minut, aż owoce morza będą miękkie, małże muszą się otworzyć, a zupa będzie mieć wyraźnie rybny smak.
(Uwaga: wody nie powinno być zbyt dużo, gdyż owoce morza zawierają jej sporo w tkankach. Ja czasem nie dodaję jej w ogóle.)
Doprawić do smaku. Serwować z bagietką i wytrawnym białym winem.

Smacznego!

 

 

20:13, aneta.noworyta , Kącik dla MAM
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 kwietnia 2012

Dzisiaj mam dla zapracowanych mam coś prostego i bez ambicji dań luksusowych.

Pasta alla Carbonara  to w wolnym tłumaczeniu  “makaron węglarzy”, a w tłumaczeniu
praktycznym – makaron z jajkiem i boczkiem.

Danie pochodzi prawdopodobnie z Rzymu, za czasów wojennych, kiedy wojsko
amerykańskie dostarczało wygłodniałym mieszkańcom wiecznego miasta składniki
potrzebne do spożądzenia potrawy. Ile w tym prawdy – nie wiem. Bardziej istotny
jest dla mnie fakt, że carbonara smakuje wyśmienicie, a czas przygotowania to
jakieś 20 minut.


Oto składniki dla 2 osób:



160 gr makaronu ( osobiście lubię spaghetti lub penne w tym daniu)

2 żółtka (sparzyć jaja przed rozbiciem skorupki)

160 g wędzonego boczku

1 szalotka lub ząbek czosnku

50 ml śmietany

1 łyżka oleju z oliwek

starty parmezan lub pecorino ( ser owczy)

sól i pieprz



W garnku zagotować wodę na makaron. Posiekać drobno szalotkę
lub czosnek, żółtka jaj wymieszać ze śmietaną, boczek pokroić na cienkie
plasterki. Oliwkę rozgrzać na patelni, dodać boczek i lekko przesmażyć ( ale
tak, by nadal był miękki i nie nabrał brązowego koloru), dodać szalotkę lub
czosnek i smażyć jeszcze minutę, ale ostrożnie.

Ugotować makaron w osolonej wodzie, odcedzić i wrzucić z powrotem do garnka.

Dodać resztę składników i wymieszać delikatnie tak, by żółtka zgęstniały nieco.


Przyprawić solą i pieprzem, posypać startym serem. Opcjonalnie do potrawy można
dodać odrobinę świeżego tymianku lub posiekaną natkę pietruszki. Według własnego
uznania.

Podawać od razu.

Buon appetito!

10:31, aneta.noworyta , Kącik dla MAM
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 kwietnia 2012

Homar w Wielkanoc

No i masz babo... skorupiaka!
Na urodziny dostałam od męża piękną książkę o kuchni francuskiej, napisaną przez Julię Child.
W przypływie weny kulinarnej postanowiłam przygotować homara wg przepisu sławnej kucharki.
Przygotowanie „lobstera“ to trochę inna bajka niż z przygotowaniem ryby lub małż, bo homara trzeba zamordować osobiście. A najgorsze spojrzeć ofierze w oczy tuż przed wrzuceniem do wrzątku.
Cóż, Julia Child zapewnia, że to szybka śmierć, a smak potrawy wymaże poczucie winy.
Ojej...

Tu z opresji chciał mnie wybawić mój kot, ale niestety homar o mało co nie uciął mu ogonka.
Dwalin i Homar

Jak się więc zabrać do homara?

Oto przepis, ale nie wg Julii, bo ten wydał mi się zbyt napuszony.
A przecież smaku homara nie trzeba poprawiać. On jest doskonały sam w sobie.

1 homar na osobę lub dwie
1 marchew
1 cebula
1 cytryna
wiązka tymianku
2 ząbki czosnku
seler  (laska)
pietruszka ( natka)
liść laurowy

2 kieliszki wina białego wytrawnego
chleb
½  kostki masła

sól i pieprz

homar

Przygotowanie:

Wybierz duży garnek, w którym będzie wystarczająco dużo wody, by zanurzyć w nim całe homary. Do  osolonej wody dodać warzywa, liść laurowy, czosnek i tymianek. Wlać wino i gotować przez 15 minut aż wywar nabierze nieco smaku. Opcjonalnie można dodać kostkę rosołową.
Posiekać pietruszkę, czosnek i wymieszać z masłem i odrobiną soli.
Homary uwolnić z gumek ściskających kleszcze i szybko włożyć do gotującego wywaru.
Uwaga: Skorupiaki wkładamy do wrzątku szybko i zawsze głową w dół. To, według ekspertów,  zapewni im szybką i w miarę bezbolesną śmierć.
Gotujemy 25 minut, aż skorupiaki nabiorą żywego czerwonego koloru ( podobnie jak raki).

Gotowe – wyciągamy homary z wody i z pomocą ostrego, ciężkiego noża – przepaławiamy wzdłóż ciała. Oczyszczamy z żołądka, który znajduje się przy głowie. To nie jest trudne, gdyż mięso jest białe – reszta przypomina zieloną mielonkę, więc łatwo się zorientować co jest czym.

Podawać skropione cytryną z chlebem i masłem czosnkowo-pietruszkowym oraz kieliszkiem dobrego białego wina... A najlepiej z szampanem.  

Bon appetit!

Tagi: homary
12:04, aneta.noworyta , Kącik dla MAM
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 kwietnia 2012

Wielkanoc tuż tuż! Trzeba pomyśleć o świątecznym obiedzie.


Na moim stole zagoszczą nie tylko kurczaczki, baranki i czekoladowe zajączki.

W tym roku kulinarnym punktem kulminacyjnym będą pieczone kuropatwy!

Na rynku w
Rotterdamie możecie je dostać bez większego problemu. Przygotowanie jest proste
i nie pochłonie wiele świątecznego czasu, a to króleswkie danie powinno
zadowolić całą rodzinę.

Do dzieła:

1 kuropatwa na osobę

plasterki boczku

świeże gałązki szałwi ( można zastąpić tymiankiem)

1 cytryna

¼ kostki masła

sól/pieprz

nić kuchenna ( by związać nóżki kuropatwom)


Sposób  przygotowania:



Kuropatwy opłukać, powypalać pozostałości opierzenia. Natrzeć odrobiną soli i pieprzu.

Do środka włożyć listki szałwi i kawałek cytryny. Ptaki owinąć boczkiem i związać nicią kuchenną.

Ptaki można ułożyć na plasterkach ziemniaków, jeśli to ma być dodatek.

Masło stopić w rondelku i polać kuropatwy.

Piec 30 - 40 minut w uprzednio rozgrzanym do 185 stopni C piekarniku.

W czasie pieczenia, polewać masłem.

Podawać z pieczonymi ziemniakami i zieloną sałatą.

Smacznego!

 

AN

 

poniedziałek, 02 kwietnia 2012
Świat oszalał i wszystko kręci się wokół sztuki kulinarnej. Oczywiście to kwestia mody, ale muszę przyznać, że moje myśli też lewitują wciąż wokół powtarzających się tematów: Co jemy dziś na kolację? Co kupię w sobotę na targu rybnym? A może w niedzielę ugotuję potrawkę z królika? Czy tiramisu zrobić ze śmietanką, a może z ubitym białkiem? Kiedy mieszkałam w Polsce – gotowałam dla rodziny. W Rotterdamie gotuję dla męża. Kiedy mieszkałam na Maderze – wokół stołu nigdy nie zabrakło przyjaciół. W końcu znajomi zaczęli prosić mnie o przepisy, pomysł na party food, czy też inne rady związane z gotowaniem. Dlaczego nie mam się tym podzielić z Mamami moich czytelników? Oto przepisy na obiady lub kolacje, niekoniecznie w towarzystwie pociech :) Witam w kąciku Mam! AN